Szanuj faceta swego jak siebie samego....
Bardzo podziwiam wieloletnie pary, w których szacunek do osoby, której przysięgało się miłość jest ogromnie ważna. To przepiękne widzieć jak starszy pan trzyma całą swoją siłą panią swojego serca i pomaga jej wejść na schody. Te wzruszające obrazy widujemy wszyscy co jakiś czas w swoim życiu.
Każdy z nas skrycie marzy o takiej relacji na starość - przynajmniej Ci, którzy są już w związku, bądź chcą w nim być.
Zapominamy, lub nie chcemy widzieć natomiast tego, że taka "końcówka" życia to wynik całego życiowego procesu - nie jednej decyzji!
To bardzo ważne spostrzeżenie, które umyka nam gdzieś po drodze. To co widzimy u nich, jest wieloletnią pracą nad ich związkiem. My zauważamy jedynie czubek góry lodowej - nie to co jest po nią.
A pod nią są przede wszystkim codzienne wybory. Są to odpowiedzi na pytania, które już teraz powinniśmy sobie zadawać.
Są to również codzienne wnioski, nauka siebie wzajemnie, aby poznawać się na nowo.
To również decyzje o rezygnacji z pewnych rzeczy na rzecz związku.
Ale przede wszystkim - chodzi o szacunek. Trąbi się w koło wszędzie gdzie się da - o tym, jak trzeba szanować kobietę w związku, jak o nią dbać, jak z nią rozmawiać, jak okazywać miłość.
A co z mężczyzną? Nie możemy zapominać o fakcie, że kiedyś jeszcze nie tak dawno można było przeczytać w "poradnikach" da kobiet o tym jak dbać o partnera. Tymczasem na szczęście te porady poznikały, a na ich miejsce wskoczyły informacje na temat samorozwoju.
Oczywiście nie ma w tym niczego złego, natomiast co z tym mężczyzną?
Teraz okazuje się, że skoro samo ugotowanie dla niego pomidorowej i schabowego jednak nie wystarcza - co dalej? Jak mądrze dbać o potrzeby partnera?
Przede wszystkim uważam, że za mało komplementujemy naszych panów.
Nie piszę tego po złośliwości, ale z czystych obserwacji. Podczas rozmów z paniami z mojego okręgu, który znam - widzę ogromną dysproporcję, pomiędzy narzekaniem na partnera do wspierających o nim słów.
O ile rzeczywiście czasem mąż może wkurzać od czasu do czasu - uważam jednak, że im mniej mówimy komplementów a więcej narzekań lub "żarcików" tym niestety jest gorzej.
Jeśli wypracujemy sobie taki nawyk - zaczniemy już nawet tego nie widzieć jakimi tekstami mówimy do naszych panów oraz o nich. Dla kobiety, która już od lat mówi ze złośliwością o mężu będzie to wręcz niewidoczne, ale dla uszu jej męża - bardzo przykre i bolesne.
Zważmy mimo wszystko nad tym, co i jak mówimy o naszych kochanych mężach - to również istoty, które potrzebują ciepła, miłości, czasem cierpliwości ale też miłego słowa.
Na forach są pytania: " Drogi mężczyzno, kiedy ostatni raz podziękowałeś za jej ciężką pracę w domu?"
A ja zadam pytanie " Droga kobieto, kiedy ostatni raz pochwaliłaś swojego męża za jego ciężką pracę?" Kiedy powiedziałaś mu szczery i wyjątkowy komplement? I nie, nie chodzi o zwykłe "dobrze dziś wyglądasz" - sama przecież takich nie lubisz. Jeśli doceniamy jako kobiety te wyjątkowe komplementy, warto też zadbać o to w drugą stronę.
No chyba, że się nie domyślasz, że on tego chce? 😃
Warto się nad tym zastanowić, prawda?
Daj znać w komentarzu, jakie macie swoje ulubione komplementy, których używacie - podziel się swoimi pomysłami z innymi.
Złota zasada:
Pragniesz szacunku w związku - sama go też dawaj
Pozdrawiam,
Strażniczka M.
Zapraszam Cię również na stronę Strażniczki: kliknij tutaj
a także do Klubu Strażniczki: tutaj

Komentarze
Prześlij komentarz
Co sądzisz o tym artykule?