Jak traktować wieści o zdradzie ? Gdzie leży wina i czy prawdziwa przyjaciółka może okazać się lepsza od Ciebie?
Cieszę się, że zwróciłaś uwagę na ten temat - jest on dla mnie zarówno kontrowersyjny jak ciekawy.
Otóż jakiś czas temu, kiedy miałam tak zwane babskie spotkanie - nie ukrywajmy - przy butelce wina, poruszyliśmy pewien bardzo delikatny temat zdrady.
Jedna z naszych znajomych, której nie było z nami, miała przypadek w którym mężczyzna ją zdradzał. Owszem, poleciały epitety na jego temat, których nie wypada mi tutaj cytować, natomiast zaciekawiła mnie jedna sprawa. A w zasadzie kilka i o tym właśnie chce napisać. Jestem również ogromnie ciekawa, jak Ty sama oceniasz sytuację. Proszę więc - zostaw pod postem komentarz na ten temat. Będę bardzo Ci wdzięczna.
Przypadek tej dziewczyny był mi obcy, była to koleżanka mojej koleżanki - jej historia nieco mnie zszokowała.
Po pierwsze same poznaje się tej pary, potem dalszy rozwój, że tak to nazwę, aż po nieszczęśliwy koniec tego związku. O początkach i rozwoju będzie kiedy indziej, bo to temat na kolejny post, natomiast dzisiaj temat jaki chciałam obrać to zdrada. Związek ich zakończył się dość nieprzyjemnie - ona odkryła jego zdrady a wiec postanowiła wyrzucić go z domu. Mężczyzna, z tego co usłyszałam, odszedł z radością opowiadając na lewo i prawo jaki to on teraz jest szczęśliwy z nowa kochanką.
Pominę fakt, że zostawił swoją byłą partnerkę z dzieckiem, ale to też nie o tym.
Podczas rozmowy o nim, jakim to świnią nie jest, w pewnym momencie usłyszałam opinie na temat kochanki tego mężczyzny: "A ona to też wcale nie lepsza! Bierze się za zajętego faceta i wtrąca się w czyiś związek rozwalając go". Potem usłyszałam znane już chyba wszystkim: " Pies nie weźmie jeśli suka nie da."
Wszystko by się zgadzało gdyby nie drobny szczegół - tego typu zdanie mam wrażenie po raz kolejny tłumaczy tego biednego mężczyznę, który no po prostu musiał, musiał to robić bo przecież jakaś "suka" mu dała to co? Miał nie wziąć ? On to taki głupi nie jest.
(czyt. Jeśli nadal nie wyczuwasz w tym sarkazmu, proszę przeczytaj to)
Tak więc, czyżby sam fakt tego, że nadarza się okazja czyni ona z uczciwego partnera oszusta i zdrajcę?
Jaką moc (poza pod bielizną) ma ta kochanka, że z dobrego męża, przykładnego obywatela tworzy ona zdrajcę. Może to jakiś jeszcze wykryty wirus kochanków?
Dodam teraz swoją opinię na ten temat, która poparta jest także zdaniem pewnej pani psycholog Katarzyny Miller - Kup kochance męża kwiaty. (taki tytuł ma ta książka) Dlaczego ? Już Ci wyjaśniam:
Jeżeli mężczyzna jest szczęśliwy w związku, ma solidne fundamenty moralne, jest kochającym i zaangażowanym partnerem to nawet jeśli przyszłoby sto rozebranych miss do niego - on nie weźmie ani jednej. Wiem, że teraz większość kobiet nie wierzy w taki pogląd.
Kobiety wolą wierzyć w stare "mądre " słowa o tym jako mężczyźni są samcami, albo są jak zwierzęta. I potem reakcje na zdrady są takie jak powyżej, a nie inne. Z samego już logicznego punktu myślenia:
W relacji ona, on i kochanka :
Pytanie kto w końcowym etapie związku zdradził?
Odpowiedź jest - mężczyzna. Z kim? Z kochanką. Tu się chyba zgadzamy.
Kto jest winny ?
Odpowiedź: mężczyzna i kochanka. (dokładnie w tej kolejności).
Aby zobrazować moje wątpliwości co do winy kochanki użyje metafory:
Kochanka to klient w sklepie meblowym - mężczyzna jest kierownikiem sklepu.
Klient pyta :
- Dzień dobry! Czy mogę u pana kupić świeży chleb?
- Niestety, nie prowadzimy pieczywa. Mamy tutaj meble - odpowiada kierownik sklepu.
- Ale ja bardzo potrzebuję pieczywa - prosi klientka robiąc słodkie oczka.
- Przykro mi.
- Ja wręcz żądam od was pieczywa! - krzyczy rozzłoszczona klientka.
- Choćby pani stała tutaj cały dzień, nie zmienimy polityki sklepu dla pani. Jesteśmy sklepem meblowym od wielu lat i to się nie zmieni.
- Mam w nosie taki sklep. Jesteście do niczego!
Po tej rozmowie klientka oczywiście wychodzi.
Użyłam tego przykładu jako metafory do dobrego, wiernego mężczyzny, który jeśli postanowił być z jedną kobietą, to jest jej wierny.
Jeśli ma taki chłop zasady w życiu, to żadna nawet najbardziej pożądana kochanka nie jest w stanie go uwieść ponieważ to ON ustala swoje standardy i nie dopuszcza do ich zmian z byle powodu.
Oczywiście temat zdrady jest zbyt głęboki aby uprościć go w tym jednym poście, ale mam nadzieję, że zrozumieliście mój punkt widzenia na temat kochanki. Obiecuję do tematu zdrady jeszcze wrócić.
Analogicznie temat dotyczy obu płci i kobiety wcale nie są w tym jakieś mądrzejsze czy bardziej uprzywilejowane. Tak samo będą winne zdrady mimo, że mogą znaleźć się zwolennicy tego, że to ktoś z poza związku ją uwiódł A ona sobie tylko stała i czekała na kogoś, nagle ups - budzi się obok niego nago po seksie).
Moje zdanie na temat zdrady jest zawsze te same - choćby nie wiadomo jak źle było w związku, najpierw go zakończ z godnością, potem szukaj innego partnera lub romansu. Albo jesteś ze swoją partnerką, albo nie jesteś i wtedy możesz szukać nowej osoby jeśli tego potrzebujesz.
Nie akceptuję czegoś pomiędzy - czyli zdrad. A najbardziej winną zdrady będzie ta osoba, która jest w relacji z kimś. To że jakaś kochanka(kochanek) i to że namawiają - to już inna bajka.
Ktoś kto ma morały, będzie wiedział co ma robić. Nie wie tylko ten, kto nie ma solidnych fundamentów w życiu.
Zatem czy w ogóle warto być z osobą, która zamiast budować swój związek na solidnych podstawach, szuka winy wszędzie poza sobą ?
Pozdrawiam,
Strażniczka M.
Zapraszam Cię na stronę Strażniczki: tu
a także do Klubu Strażniczki: tutaj

Komentarze
Prześlij komentarz
Co sądzisz o tym artykule?